2. Rody

Geneza (Kompendium Wiedzy) to dział, który interesuje cię najbardziej, a przynajmniej zaraz po rejestracji na Jorden. Znajdziesz tutaj wszelkie informacje, których będziesz potrzebował do stworzenia postaci oraz gry na forum. Miejsce to zawiera przede wszystkim opis świata przedstawionego, mechanikę rozgrywki, zapiski dotyczące magii i spis klanów.

Awatar użytkownika
Jormungand
Jormungand
Posty: 28
Rejestracja: 19 lipca 2017, 19:08
Profeta: Brak

2. Rody

Post autor: Jormungand » 20 lipca 2017, 16:40


 Dovrefaller 

udy zamieszkujące wschodnią część kontynentu Fjellområder zwać nakazują się Dovrefaller. Ziemie, na których przyszło im żyć to prawdziwie mroźne krainy, dzięki którym ludzie ci po setkach lat nabyli niebywałą odporność na zimno oraz wszelkie choroby. Ich domostwa to najczęściej osadzone na kamiennych fundamentach drewniane chaty, których dach pokryty jest strzechą. Może i nie dysponują najnowszymi technologiami, narzędziami czy najtęższymi umysłami – bowiem ich kultura przesiąknięta jest dawnymi tradycjami, których wyparcie zawsze kończyło się klęską – jednak nie przeszkadzało im to we wzniesieniu ogromnego miasta o dumnej nazwie "Hvall". Dziewięćdziesiąt procent mieszkańców tego miejsca to właśnie Dovrefallerczycy.
  Dość jednak o ogólnikach, gdyż skupić się warto na samej naturze oraz strukturze tego rodu. Z racji tego, że ludy te są raczej dość dumnymi i świetnymi wojakami, pewne podziały były nieuniknione. Mimo, że z zewnątrz Wojownicy Wichrów – bo tak niektórzy na nich wołają – wyglądają na dość spójny klan, wewnątrz wszystko rozbija się na pomniejsze "klaniki". Jest ich blisko pięćdziesięciu, każdy z nich liczy po paręset ludzi, każdym przewodzi jeden człowiek wybrany przez lud. Nie jest to jednak czysty wybór – wybiera się kilku, najczęściej szóstkę bądź ósemkę chłopa, a potem walczą oni ze sobą na arenach. Zwycięzca otrzymuje władzę, której symbolem jest rzeźbiona, drewniana maska stylizowana na wilczy pysk. Takiego przywódcę zwie się "Mniejszym Wilkiem". Nimi wszystkimi zaś zarządza "Wielki Wilk", który panuje w Hvall i podlega mu każdy Dovrefallerczyk.
  Nadmienić też trzeba co nieco o tym z czego – prócz wojaczki – ród ten zasłynął, przynajmniej w ostatnich latach. Wbrew ich lekkiemu zacofaniu technologicznemu, to właśnie w ich stolicy rodzą się najlepsi kowale. Chodzą słuchy, że chcą oni nawet zastąpić topory mieczami, które do tej pory przecież były zbyt drogie i ciężkie w produkcji.
  Dovrefallerczycy czczą i wierzą w Grettira zwanego Prastarym Wilkiem, który jako jedyny byt ma w Hvall – oraz ogółem wschodniej części Fjellområder – większą władzę od Wielkiego Wilka, którego zdanie przestaje się liczyć natychmiast, gdy "Bożek Tradycji i Wojny" wyda własny rozkaz. W stolicy tego ludu wzniesiona została ogromna świątynia (zwana często Świątynią Tradycji), cała z kamienia, którą zamieszkuje sam Grettir. Mówi się, że sam pomagał przy jej budowie, co zgadzałoby się z charakterem tego bytu.


 Gudskrigar 

o dzikie plemię urosło już do takich rozmiarów, że zwykło nazywać się je rodem. Gudskrigarczycy – bo tak się oni zowią – zamieszkują zachodnią część kontynentu znanego jako Fjellområder. Są przerażający, fanatyczni i głupi. Cały swój żywot spędzają służąc Hjorvarthowi, a tych, którzy tego czynić nie chcą – uważają za wyrzutków i odpady, a jak każdemu wiadomo takich się zabija. Zacofanie kulturowe nie przeszkodziło im jednak rozrosnąć się do horrendalnych rozmiarów, bowiem w zastraszającym tempie zaczynają zasiedlać każdy skrawek lądu, który do tej pory świecił pustkami. Niektórzy wylewają się nawet za góry, prosto do krainy, w której rządzi ród Dovrefaller z Grettilem na czele.
  Warunki naturalne sprzyjają tym prostym ludziom, zachodnia strona Fjellområder jest wyjątkowo ciepła, zimy są łagodne, a gleba żyzna, co ułatwia im uprawę roli. I to właśnie w niej się oni specjalizują, choć prymitywni i niekiedy tępi to jednak są świetnymi farmerami i sporo gorszymi wojownikami. Ich siła tkwi w liczebności oraz strachu, który wywołują w sercach wrogów samym swym wyglądem. Poobwieszani w ludzkie skóry, zęby ogromnych bestii, na licach wymalowane przedziwne wzory. To tylko niektóre rzeczy, które charakteryzują Gudskrigarczyków.
  Największa ich moc tkwi jednak w Hjorvarthcie, bożku zwanym "Przegnitym", królu próżności i hedonizmu, prawdziwie znienawidzonym przez większość ludu bycie. Upatrzył on sobie niezbyt hojnie obdarzonych rozumem ludzi, połączył rozbite plemiona w jedność i tak właśnie powstał ród Gudskrigar, który rozrasta się piekielnie szybko.


 Pilgrem 


oczątkowo Pilgremowie byli bardzo prymitywnym i wojowniczym ludem. Dzisiaj zapomnieli jednak o swej dawnej naturze, są najlepiej rozwiniętymi klanami na świecie. Zajmują się handlem i hodowlą, myślistwo i koczownicze zachowania zanikły w ich kulturze przed wieloma dekadami.
  Zanim dorobili się swojej pozycji byli łowcami – nie polowali jednak na zwierzynę leśną. Było jej zbyt mało, żeby wykarmić wszystkich głodnych.
  Zamiast tego wypływali na morze prostymi długimi łodziami i polowali na wieloryby. Wielu nie wracało z tych połowów, ale jeden wieloryb zapewniał im przetrwanie na kilka tygodni. Szybko poznali sztukę konserwacji mięsa za pomocą soli. Przez lata udoskonalili też swe zdolności żeglugi, to właśnie oni jako pierwsi dopłynęli na inne kontynenty i poznali obce klany.
  Nieraz witano ich przyjaźnie, a nieraz wrogo. Przez dekady poznali wszystkie kultury z innych części oceanu, ich zapotrzebowania, zwyczaje i języki, a to pozwoliło im na rozpoczęcie sporej wymiany handlowej. Kupują dobra z jednego kontynentu bądź wyspy i sprzedają go na drugiej – oczywiście z ogromnym zyskiem. Zgromadzili również przydatną wiedzę z innych lądów, to wykształciło u nich spore zaplecze rolnictwa i hodowli zwierząt.
  W dzisiejszych dniach na wyspie Pilgremów panuje dobrobyt. Ludzie żyją w dostatku i nie muszą martwić się o to co będzie jutro. Niestety są strasznie zamkniętym społeczeństwem, a obcych na swoją wyspę wpuszczają tylko w interesach. Nie tolerują czyjegoś osadnictwa.

 Hassaid 

ód Hassaid zamieszkuje w większości zachodnią część Raskøs. Nazwa ta pochodzi od Hassana Darczyńcy. Początkowo ród Hassaidów parał się rybactwem. Prowadzili połowy na tratwach, to zapewniało im wyżywienie i gwarantowało przetrwanie. Prowadzili oni handel z plemieniem Rhundos, ci zaś hodowali wielbłądy oraz słonie, a na bardziej przystępnych rejonach pustyni – kozy.
  To doprowadziło do utworzenia relacji handlowych między Hassaidami i Rhundosami. Ci drudzy nie mieli tyle pożywienia ile Hassaidowie czerpali z połowów, jednak woda pitna była u nich szeroko dostępna. Wymiana budowała dobre stosunki między plemionami, prowadziło to do wspólnych ożenków, a w niektórych rejonach nawet do wspólnego osadnictwa. To właśnie te plemiona założyły miasto na Raskøs, a nazwali je Kalda.
  Nic niestety nie trwa wieczne. Pewnego lata z północy nadeszło plemię wychowane w górach i na pustynnych stepach – Gharmongowie. Twardzi wojownicy, którzy swój prymitywizm nadrabiali wiedzą o obróbce żelaza. Włócznie i łuki na nic miały się w starciu z mieczem. Najechali oni na tereny plemienia Rhundos, a później Hassaidów. Wtedy przywódca rodu Hassaid, Hassan Darczyńca, pierwszy raz poprowadził swoich ludzi w bój. O bitwie chodzą słuchy aż do dziś, mówi się, że Hassan samym krzykiem rozerwał na strzępy wodza Gharmongów.
  Po bitwie Hassana nie odnaleziono, niektórzy twierdzą że zginął, inni zaś mówią że cała ta opowieść to tylko legenda. Po zwycięstwie, ród Hassaidów wciągnął pod swoje skrzydła zarówno Rhundosów jak i Gharmongów. Dzisiaj wszyscy oni są Hassaidami, którzy zajmują się połowem, hodowlą, jak i obróbką stali, a ich terytorium rozciąga się na pół kontynentu.
  Hassaidowie wierzą w Hassana Darczyńcę, uważają go za bożka wojny koniecznej. Modlą się do niego zarówno rybacy, hodowcy bydła, jak i wojownicy. Niektórzy twierdzą, że Hassan kiedyś powróci i poprowadzi swój Ród na drugi brzeg rzeki Gurad Kharak. Wtedy cały kontynent zostanie zjednoczony, a wszyscy będą żyli w dostatku.
  Niestety Hassidowie, mimo braku wojowniczego charakteru, wcale nie należą do najłagodniejszego społeczeństwa. Zdominowane plemiona traktują jak niewolników, Rhundosi oraz Gharmongowie nie są i nigdy nie będą z nimi na równi. Zakazane jest również krzyżowanie się czystych Hassaidów z ludźmi z innych rodów.



 Engotrotil 

est to lud zamieszkujący północno-wschodnią wyspę Vann Slotte. Ludzie ci wykazują się wysoką tolerancją na niskie temperatury jakie tam panują z powodu tundrowego klimatu, wyjątkowego tylko dla tej części Jordenu. Cały ich żywot poświęcony jest czci Audunara – bożka zwanego Pierwszym Synem Thongara, który poprowadził bunt braci oraz sióstr przeciwko samemu Stwórcy. Jego imię wypowiedziane na głos wzbudza strach pośród każdego z nich, ale też sporej rzeszy obcokrajowców.
  Ze względu na całkowite niemalże odizolowanie od kontaktów z pozostałymi kontynentami, nie są prowadzone żadne relacje pomiędzy nimi, a handlarzami łącznie z dobijającymi do portów marynarzami. Nawet kosynierzy z oceanu nie zbliżają się do brzegów tego zamrożonego lądu z goszczących pośród żeglarzy plotek o klątwie panującej w tym miejscu.
  To bardzo tajemnicza ludność, która nie dopuszcza wizytantów z zewnątrz, dopóki nie przejdą pewnej inicjacji, choć to też są wyłącznie domniemania co poniektórych bardów. Mają też reputację szaleńczych okultystów, ponieważ oddadzą życie jak tylko ich władca wyda taki rozkaz oraz zrobią cokolwiek innego, jeśli zajdzie taka potrzeba od strony ich „Ojca”. Cechują się niezwykłą żywotnością dzięki surowym warunkom lokalnego środowiska, co w kolejności hartuje ich ciała z każdą dobą.


 Drager 

Dragerach tak naprawdę mało wiadomo nawet dziś, a to głównie za sprawą ich zamkniętej społeczności, która w dalszym ciągu jest przesiąknięta barbarzyńskimi tradycjami. Na Øygruppen przybija mało który statek, a jeśli już, to o takich ludziach zwykle mówi się "samobójcy". Ci jednak co z tych ziem wrócili cali i zdrowi, a przynajmniej nadal dychający opowiadali o dzikich plemionach rozsianych po dwóch całkiem sporych wyspach. Według plotek ludy te posługują się prymitywnym językiem, który nie sposób zrozumieć, bowiem opiera się w głównej mierze na zbitkach dwóch spółgłosek, a te z kolei dopełniają gesty niewerbalne. Jedyną pewną informacją jaką wynieśli ocaleni jest to, że te dzikie plemiona tworzą spójne społeczeństwo i zwać nakazują się "Dragerami".
  Ich architektura jest podobno tak samo prymitywna jak i oni sami – a przynajmniej tak mówią podróżnicy. Oczywiście i w tej kwestii pojawiają się spory. Według pewnej części awanturników ci poprzedni "w dupie byli i gówno widzieli", a same dzikusy to podobno ludzie świetnie przystosowani do panujących na ich ziemiach warunków, którzy opanowali dość wcześnie budowę solidnych drewnianych chat, osiedlili się w jednym miejscu i zaprzestali koczowniczego trybu życia. Ich rozwój technologiczny zatrzymał się głównie przez barbarzyński styl bycia, prymitywne obrzędy i większy nacisk na ścisłe zachowanie hierarchii w plemieniu. Rację zawsze ma silniejszy – nawet jeśli jest głupszy od małży. Niektórzy wspominają także o tym, że Dragerzy to świetni łucznicy i właśnie to jest główną rzeczą, która sprawia, że mało kto wraca z Øygruppen – podobno ostre jak topór strzały lecą w stronę statków prosto z głębi wyspy, nim podróżnicy zdążą dostrzec na lądzie jakiekolwiek sylwetki.
  Jest jednak jeden jedyny byt, któremu wyspiarze składają hołd oraz uważają za swego przewodnika ponad wodzami. Jest to Bodil – bożek, o którego sława rozciąga się także po innych lądach. Głównie za sprawą jego – a właściwie jej, gdyż Bodil jest kobietą – butnego charakteru, ogromnej siły oraz chęci dominacji. Prócz tego chodzą pogłoski, iż Rodzicielka Sił lubuje się w ludzkich mężczyznach, a konkretniej tych, których siła fizyczna przerasta całe tabuny innych przedstawicieli tej rasy. Słynie także ze swej nadzwyczajnej nienawiści do innych bożków.

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość